War Metal Tyrant recenzja

War Metal: Tyrant to coś dla fanów darmowych karcianek i posiadaczy kont w serwisie Kongregate. Kilka ciekawych frakcji, wciągająca kampania i PvP oraz udane mikropłatności. Zapraszam do recenzji.

war_metal_tyrant_2

Podobnie jak w wypadku innych karcianek, tak i tutaj gameplay opiera się na toczeniu pojedynków z przeciwnikami – kontrolowanymi przez komputer lub graczami. Zanim przyjdzie nam grać na serio, gra oferuje nam prosty i konkretny samouczek. Jest on tak krótki i prosty, że przejście go zajmuje dosłownie kilka minut. Podczas bitwy, każdy z graczy posiada tylko 10 kart, a nie dziesiątki jak to miało miejsce w Duel of Champions. Co turę, każdy z graczy dostaje 3 wylosowane z talii karty i wybiera jedną, którą może wystawić lub użyć w inny sposób. Tak więc z jednej strony mamy kontrolę, ale tylko częściową nad posiadanymi kartami. Mając dokładnie 10 kart, musimy z jednej strony mieć mocne karty, a z drugiej wybór powinien być przemyślany. Karty reprezentują różne typu żołnierzy (piechota, ciężka piechota) oraz maszyny bojowe, jak czołgi, mechy, drony, samoloty, potwory, broń, ekwipunek specjalny oraz efekty. W War Metal Tyrant czeka na nas długa kampania z dużą ilością misji oraz tryb PvP, w którym będziemy się tłukli z innymi graczami. Kampania nagradza nas nowym kartami z których możemy zbudować nowe talie, punktami doświadczenia oraz złotem, za które kupujemy paczki z kartami. Jest kilka rodzajów paczek z kartami, te najlepsze, jak zwykle, są dostępne na normalnie pieniądze.

war_metal_tyrant_1

Każda z kart ma współczynnik ataku, obrony oraz inne specjalne zdolności, często decydujące o finalnym rezultacie potyczki. Przykładem niech będzie zdolność ignorująca pancerz, albo specjalny atak co turę, który zdaje jeden punkt obrażeń wszystkim, łącznie z bohaterem. Istotny jest także czas, ile potrzebuje dana jednostka, by zacząć atakować po jej wystawieniu. Znaczna część kart jest słaba, ale za sprawą szybkości wchodzenia do walki, stają się niezbędną częścią zwycięstwa. Głównym celem gry, podobnie jak w Duel of Champions jest wyeliminowanie bohatera – atakujemy w puste, nieokupowane przez przeciwną jednostkę miejsce i tak do momentu, aż żywotność bohatera nie spadnie do zera. Standardowo, wszystkie karty są podzielone w trzy typy – możemy znaleźć mnóstwo zwykłych kart (common), niezwykłych (uncommon) oraz rzadkich (rare), które są najmocniejsze i mają kolor złoty.

war_metal_tyrant_3

War Metal Tyrant jest bardzo przyzwoicie zrobiona, a same karty mogą zrobić wrażenie. Niektóre wyglądają wręcz genialnie, jak karty z frakcji Xeno lub Bloodthirsty. Miejscami przypominały mi karty znane z klasycznej karcianki Doom Trooper, w którą miałem okazje grać lata temu. Mikropłatności ograniczają się do zakupu paczek z kartami z pomocą podstawowej waluty, czyli złota. Zakupy można jednak wygodnie odłożyć na przyszłość, bo wykonując misje z kampanii, na których opiera się gra, można spokojnie zebrać kilkadziesiąt dobrych kart.

Grafika
Dźwięk
Grywalność
Mikropłatności

ocena_4_recenzja_gnt
Zalety
Prosta rozgrywka
Kampania
Oryginalne frakcje
Mikropłatności

Wady
Może być prosta?

 

Werdykt
Co ciekawe, jakiś czas temu, w War Metal Tyrant można było zagrać także na Facebooku, ale z nie do końca jasnych powodów, deweloper wycofał się ze współpracy z Facebookiem. Aktualnie możemy pograć w serwisie Kongregate, właśnie tam, gdzie została wydana oryginalnie. Fani prostych turowych gier strategicznych i karcianek, powinni być zadowoleni, bo można spokojnie sobie pograć bez potrzeby płacenia za cokolwiek. Szczególnie polecam tryb kampanii.

 

Wasza ocena
[Głosów:0    Średnia:0/5]

 

War Metal Tyrant recenzja dnia 21 sierpnia 2013 rated 4.0 of 5

komentarze

Przeczytaj inne:
duel_of_champion_3
Duel of Champions recenzja

Karcianki to coraz popularniejszy rodzaj gier online, dlatego z wielkim zainteresowaniem rozpocząłem testy Duel of Champions, strategicznej gry karcianej do...

Zamknij